Oskar Piechota po obozie w Wałczu

fot. paradizart.pl

Poniżej przedstawiamy wywiad z reprezentantem Trójmiasta Oskarem Piechotą, tegorocznym Mistrzem Polski w submission fighting oraz zawodnikiem mma. Jest to początek cyklu w którym będziemy przybliżać dalsze plany, treningi oraz osiągnięcia zawodników wchodzących w skład GROUND GAME TEAM w formie blogów i wywiadów.

Oskar, miałeś okazje trenować w Wałczu z najlepszymi, jak Twoje wrażenia?

Ogólnie jestem bardzo zadowolony z wyjazdu, poziom bardzo wysoki, dużo sparingpartnerów. Dużo trenowałem m.in. z Salimem Touahri (na zdjęciu), Pietrzakiem, Marcinem Gułasiem. Starałem się sparować z osobami z którymi wcześniej nie miałem takiej możliwości. Wyjazd oceniam bardzo pozytywnie, super jedzenie, zakwaterowanie, siłownia, basen, sauna wszystko co jest potrzebne do profesjonalnych treningów i regeneracji potreningowej.

Oskar-COS-WALCZ

 

Podobno jako jedna z nielicznych osób zrobiłeś wszystkie treningi?

(śmiech) Starałem się chodzić na wszystko. Jak już pojechałem na te kilka dni chciałem jak najwięcej z tego wyciągnąć . Byli zawodnicy którzy skupiali się bardziej na submission czy na mma ja staram się to łączyć dlatego uczestniczyłem we wszystkich zajęciach. Niektórzy przyjechali z nastawieniem stricte BJJ, ale nie było problemu, ściągali bluzy od kimon i też ze mną sparowali.

Dochodzą słuchy, że w Wałczu odbył się zaległy finał Mistrzostw Polski ADCC Imadło vs Bagi…

Byłem blisko założenia techniki kończącej, ale Bagi jak sam mówi łatwo się nie poddaje. Walka była bardzo zacięta Bagi wygrał punktami aczkolwiek myślę, że była chwila w której poddanie było bardzo blisko, mogłem to inaczej rozegrać, popełniłem błąd. Cieszę się, że mogłem w sumie pierwszy raz powalczyć z Bagim i powiem tylko, że ciągle jest groźny 🙂

W Wałczu był również Twój kolega z Ground Game Teamu Maciej Różański, mieliście zacięte walki?

Robiliśmy stójkę i stójkę z obaleniami na koniec mma w dużych rękawicach. Ciężko stwierdzić, musiałbym to zobaczyć z boku, ale w walce ani ja nie zostałem poddany, ani ja nie poddałem. Maciek ma bardzo dobre warunki fizyczne, jest wysoki i posiada bardzo duży zasięg ramion co nie ułatwiało mi zadania.

Na jakim jesteś stopniu przygotowań do polskich triasów ADCC. Jest to dla Ciebie bez wątpienia impreza priorytetowa.

Razem z naszym trenerem Rafałem Sobieckim pracujemy nad przygotowaniem kondycyjno-wytrzymałosciowym, jestem świeżo po cyklu siłowym i myślę że już niedługo odejdzie napięcie mięśniowe. Zbyszek również ułożył cały plan treningowy jak będziemy wszystko rozkładać w najbliższym czasie. Będę musiał popracować nad przygotowaniem taktycznym, zauważyłem że na pewnym poziomie jest to jedna z kluczowych dróg do sukcesu. Poza tym dużo sparujemy na macie, staram się cały czas rozwijać swoje umiejętności i zobaczymy jak to zaowocuje.

Wracając do cyklu siłowego, na klatkę pękło 170 kg…

[Śmiech], wieści się roznoszą… Klatka całkiem dobrze poszła, Rafał ciągle czuwa nad nami na siłowni, układa treningi tak żeby w miarę możliwości nie było żadnych przestojów. To nie było czyste wyciśnięcie tylko z mostem, ale tak jak trener mi mówi w walce również będę mostował, nie robimy kulturystyki robimy siłę tak, aby dało się ją przełożyć na matę…

A jak Twoje słabsze strony czyli nogi i grzbiet?

Nogi troszkę ciężko mi idą, kończyłem 160 kg na 4 albo 5 ruchów w przysiadzie, a martwy ciąg około 170 kg na 4 ruchy. Nie są to wyniki, które mogą mnie satysfakcjonować, ale od czegoś trzeba zacząć. Najważniejsze, że widzę postępy.

Jak toczy się Twoja kariera trenerska?

Prowadzę zajęcia submission fighting i raz w tygodniu MMA w klubie Forfit w Gdańsku, od niedawna ruszyłem z oficjalną filią Piranha Gdynia na Corpusie. Tam dopiero rozkręcamy się, na razie chodzi kilka osób, musimy zacząć kampanię reklamową. Jeżeli chodzi o Forfit to chłopaki podchodzą bardzo ambitnie do sprawy, kilku przywiozło już medale z zawodów i jest to dla mnie wielka radość bo treningi przekładają się na wyniki. Myślę, że jest kilku, którzy mogą namieszać w swoich kategoriach jeżeli będą ciężko trenować.

Oskar_Piechota_MMA

 fot. paradizart.pl

Gdzie szlifujesz walkę w stójce?

W Koby Gym Gdynia, jeżdżę tam na sparingi oraz od niedawna robię zajęcia bokserskie indywidualne u kolegi Maćka.

Jakieś plany walk w MMA na horyzoncie?

Czy plany? Bardziej myślę, że chęci. Nie ma określonych terminów, czekam na propozycje. Kilka ofert przewinęło się, ale po konsultacji ze Zbigniewem postanowiliśmy je odrzucić.

Załóżmy sytuacje, że na trialsach do ADCC spotykasz się z Zybim w finale, walczysz czy oddajesz walkę?

Zaskoczyło mnie to pytanie, nie mam pojęcia. Zbyszek jest moim trenerem i jak dla mnie to on ma zawsze pierwszeństwo, ale to od niego zależy decyzja. Ja zawsze dostosuje się i nigdy nie mam wyrzutów czy pretensji co do jego decyzji w tych kwestiach.

Od jesieni można Cię spotkać biegającego po plaży i zażywającego lodowatej kąpieli w Bałtyku…

Od prawie 5 miesięcy, chodzę regularnie w niedzielę morsować. Przeważnie chodziłem sam, ale od niedawna jest również zainteresowanych kilka osób. Biegamy 30-40 minut żeby się dobrze spocić potem zostawiamy rzeczy w samochodzie i do morza… W sumie wchodzę 3 razy do wody, nie siedzę na czas, za pierwszym razem tak żeby wyrównać oddech, potem znowu bieg i trzecie wejście też na chwilkę i szybko do samochodu ubrać się, ogrzać ciepłą herbatką. Odpukać do tej pory choroby omijały mnie szerokim łukiem i myślę, że jestem dużo bardziej odporny na infekcje, dodatkowo jest to super regeneracja.

Skąd pomysł?

Rok temu z Tomkiem Jabłońskim 29 grudnia w dzień jego urodzin wpadliśmy na taki pomysł i to było jednorazowa akcja. W tym roku też z nim zacząłem, ale aktualnie przebywa w Warszawie i boksuje dla Hussars Poland więc zacząłem chodzić sam i w miarę upływu czasu zaczęły do mnie przyłączać się inne osoby.

Dzięki za rozmowę i życzymy powodzenia!