Jędrzej Loska

Żeby z naszej polskiej ziemi wypłynęli mistrzowie, musimy mieć trenerów mistrzów – wywiad z Jędrzejem Loską cz. 2

Który zawodnik zrobił na Jędrzeju największe wrażenie? I który z polskich fighterów ma szanse na mistrzostwo? Przeczytaj 2 część wywiadu z J Lo.

Tutaj znajdziesz 1 część.

Twój klubowy kolega Mateusz Szczeciński jest świetnym ekspertem w leg lockach i gdy macie okazję, zawsze razem trenujecie. Jak podchodzisz do tego aspektu walki? Z naszych obserwacji wynika, że raczej wolisz przechodzić gardę niż atakować nogi.

Zgadza się. Jak tylko mam obozową okazję, staram się porobić z naszym polskim predatorem 🙂 Generalnie Mateusz od swojego pierwszego pojawienia się na campie Gorili zainspirował mnie tym, co robi, czyli swoim leglockowym stylem!

Miałem potem pewien okres, w którym starałem się czegoś nauczyć i wpleść chociaż „taktarova” do swojej gry. Nigdy nie nazwałbym się leglockerem, ale od czasu do czasu wyjdzie mi jakaś dźwignia nożna na trójkę z minusem. Natomiast mój bazowy styl na pewno opiera się bardziej na przejściach i przede wszystkim polowaniu na głowę – ta miłość nie rdzewieje! 

Zobacz także: Jędrzej Loska – Techniki BJJ w GI

Trenowałeś z wieloma gwiazdami światowego formatu. Kto zrobił na Tobie największe wrażenie i przy kim czułeś się jak dosłownie początkujący zawodnik? Chyba że nie było takiego zawodnika?

Hm… Nie wiem, czy początkujący zawodnik to dobre określenie, ale w trakcie moich rozległych treningowych przygód 3 gości zrobiło na mnie na prawdę ogromne wrażenie.

Chronologicznie pierwszym był Michel Maia. Brazylijczyk, z którym przetrenowałem prawie 2 lata w Abu Dhabi. Skurczybyk był jak maszyna. Zanim zacząłem stawiać jakikolwiek opór, musiał minąć ponad rok wspólnych sparingów! „Proste”, dokładne BJJ, które było poparte ultramotoryką, mega kot!

Drugą osobą był Paulo Miyao, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Miałem okazję powalczyć z nim na zawodach w jego pierwszym starcie na czarnym pasie i potem potrenować z nim parę dni w Emiratach. Największe wrażenie zrobiło na mnie jego tempo walki, brak zatrzymania się w sekwencjach berimbolowatych i kontrola pleców. Co tu dużo mówić, światowa ikona.

Trzecią osobą był Mateusz Szczeciński. Chyba każdy, kto miał okazję z nim potrenować, powie że to kosmita i jest inny niż wszyscy. Jak dla mnie coś, co go odróżnia od reszty, to płynność przechodzenia pomiędzy atakami i instynkt myśliwego w walce, który jest nie do podrobienia.

Co robisz, gdy chcesz uciec myślami od BJJ i zrobić reset głowy? Czy w trakcie kariery miałeś momenty przetrenowania? Jeśli tak, jak to na Ciebie wpływało? Co radzisz innym zawodnikom, u których dostrzegasz spadek formy?

Uciec myślami od BJJ? Robię to za każdym razem, kiedy schodzę z maty 😀 Nierzadko przesiaduję prawie cały dzień w klubie, więc po wyjściu nawet o tym nie myślę.

Kiedyś było inaczej, ale wraz z większą intensywnością prowadzenia zajęć i kulania, to musi być święto, żebym porozkminiał BJJ po zejściu z tatami. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, żebym się kiedykolwiek poważnie przetrenował…

Oczywiście, parę razy w roku robię sobie przerwę od maty na jakiś tydzień, dwa, ale to bardziej dla zdrowia psychicznego 🙂 Co do innych zawodników to moje rady zależą od przyczyny spadku formy. Aczkolwiek przy uczuciu zajechania i utraty chęci do trenowania zawsze zalecam odpoczynek!

Aktualnie zawiesiłeś starty, ale masz na swoim koncie liczne sukcesy w wielu organizacjach i formułach od ADCC po IBJJF przez ne waze i grappling. Zobaczymy jeszcze J LO na macie? Masz jeszcze chrapkę na jakiś turniej? Może mundial mastersów?

Teoretycznie to nie zawiesiłem startów, tylko je zakończyłem 🙂 Ciężko powiedzieć, czy jeszcze wkroczę do akcji, ale tak realnie myślę, że czysto towarzysko jakaś fajna impreza mogłaby wypalić.

Rok temu miałem lecieć do Brazylii i nawet zapisałem się na lokalne zawody w Rio. To miał być taki przygodny wypad na emeryturze w klimatyczny turniej. Niestety, Covid-19 pokrzyżował te plany. Natomiast nie wykluczam kiedyś jakiegoś startu na ME w Lizbonie lub właśnie Mundial Masters, sounds good!

Czego brakuje Polakom, aby więcej naszych zawodników liczyło się w walce o medale na mundialach. Cały czas czekamy na trofea z worldsów i ADCC w dywizji mężczyzn. Jest to wykonalne, trenując na polskiej ziemi? Może w jakimś zawodniku widzisz materiał na mistrza?

To nie jest łatwe pytanie… Żeby z naszej polskiej ziemi wypłynęli mistrzowie, musimy mieć trenerów mistrzów albo chociaż takowych o dużej wiedzy i doświadczeniu. Dodatkowo, takiemu adeptowi musi się opłacić zainwestować swój czas i środki w całkowite poświęcenie się bjj-lifestyle. Musi być ich na tyle dużo, żeby w ich gronie wypłyną ci najbardziej utalentowani i zdeterminowani. Teoretycznie jest to możliwe, ale potrzeba też gymów nastawionych na rywalizację na najwyższym poziomie i odpowiednim modelu szkolenia.

Co do obecnych zawodników to mamy takich dwóch – Adam Wardziński, który od lat dobija się do bardzo ścisłej czołówki i Mateusz Szczeciński, który jest dopiero na fali wznoszącej, ale moim zdaniem ma spokojnie potencjał na medal MŚ ADCC. Jeszcze jest Jakub Zajkowski, ale nie wiem, czy liczyć, bo przecież trenuje w UK 🙂

Ostatnio FloGrappling wypuściło mini dokument o nazwie “American jiu-jitsu”. Twoim zdaniem jiu-jitsu jest jedno, czy co kraj to inny styl i rozwiązania? Na przykład, USA ma wszystko rozłożone na czynniki pierwsze, Brazylia woli improwizację, a Polska stawia mocne przygotowanie fizyczne?

Z tymi podziałami na improwizację, fizykę i metodykę to był nie generalizował. Przygotowanie fizyczne w Polsce było mocne kilka dobrych lat temu, bo nic innego nie mieliśmy. Jak dla mnie BJJ jest jedno. Wiadomo, że każdy klub, trener, czy sieć akademii będzie miała jakieś swoje unikalne rozwiązania, ale ogólnie BJJ na całym świecie idzie z nowymi trendami w jednym kierunku. 

Na koniec pytanie branżowe. Ewidentnie przypadła Ci do gustu plecionka 550 w modelu Player, która jest najcięższa z dostępnych. To celowy zabieg, czy po prostu pasuje Ci ten splot? Niektórzy twierdzą, że im grubsza plecionka, tym ciężej rywalowi złapać uchwyt 🙂 

Zabieg jest o tyle celowy, że po prostu wolę trochę cięższe kimona. Nie mam specjalnej filozofii „ciężej złapać chwyt”, ale lepiej się czuję w gi, które czuć na sobie 🙂 Odpowiadając krótko i na temat: splot i model „Playera”  jest moim ulubionym.