Pay Per View – Płacisz?

Pay Per View to hasło, które w ostatnim czasie działa na kibiców jak przysłowiowa płachta na byka. Widać to szczególnie w internecie, gdzie niemalże pod każdą informacją o płatnych transmisjach liczba negatywnych komentarzy znacznie przewyższa wpisy pozytywne. Głos tłumu można w umiarkowany sposób streścić do “mam w dupie, nie kupię”. Widzowie mają za złe, że poza płaceniem regularnego abonamentu, muszą dokładać pieniądze do widowisk sportowych, które wcześniej były za darmo. Artykuł w rozwinięciu.

Od Adamka do piłki nożnej i z powrotem

Gdy w ubiegłym roku Tomasz Adamek stanął przed życiową szansą walki o tytuł mistrza świata WBC z Witalijem Kliczko, wszyscy byli zachwyceni. Jednak po ogłoszeniu, że transmisja ma być dostępna w systemie PPV w cenie 40zł entuzjazm szybko opadł. Ludzie pukali się w głowę i nawoływali do bojkotu, szczególnie że niemiecki RTL miał pokazywać walkę zupełnie za darmo. Mimo to, szacuje się, że około 200 tyś telewidzów wykupiło dostęp do transmisji. Był to sygnał dla nadawców, że PPV w Polsce może się udać.

Kolejnym wydarzeniem, które miało pokazać jak wygląda ten rynek była zorganizowana w czerwcu tego roku, gala bokserska “Starcie Tytanów”. Walką wieczoru miało być starcie Dawida Kosteckiego z Royem Jonesem Junioremm, jednak w ostatniej chwili Kosteckiego zamieniono na, nieznanego szerszej publiczności, Pawła Głażewskiego. Jeśli wierzyć nieoficjalnym informacjom to sprzedaż tej gali była na poziomie 30-40 tyś, co jest wynikiem na pewno sporo poniżej oczekiwań. Był to pierwszy sygnał, że widzowie nie są zbyt chętni, aby dodatkowo wydawać pieniądze.

Informacja o tym, że mecze polskiej reprezentacji w piłce nożnej również będą transmitowane w systemie PPV wzburzyła jeszcze większe grono kibiców. Gdy wyłączny dystrybutor praw telewizyjnych, firma Sportfive nie dogadała się z TVP, widzowie stanęli przed wyborem. Albo zapłacą za oglądanie 20zł albo obejdą się smakiem. Początkowo zarówno Cyfra+, telewizja n jak i Cyfrowy Polsat oferowały płatną transmisję. Jednak po kontrowersjach prawnych z oferty wycofało się pierwszych dwóch operatorów i na polu został jedynie Polsat. Firma Sportfive szacując, że zainteresowanych meczami polskich piłkarzy może być około 500 tyś widzów przeliczyła się dość mocno. Z informacji z rynku wynika, że subskrypcję wykupiło niespełna 50 tyś. To już druga informacja zwrotna, że rynek PPV nie do końca ma się dobrze.

W ten sam weekend mieliśmy galę bokserską z udziałem Tomasza Adamka, który podejmował Travisa Walkera. Znów Adamek, lecz tym razem z mało znanym rywalem i tym razem walka nie o pas prestiżowej WBC, a obrona pasa organizacji IBF North America. Ile subskrypcji sprzedała ta gala? Tego jeszcze nie wiadomo, ale jeśli (jak podaje Spider’s web źródło: link) z 25 tyś aktywnych użytkowników Netia Player do 20.00 w wieczór walki za transmisję zapłaciły 33 osoby (!) to wynik ostateczny może również nie być zadowalający. Jeżeli przewidywania się przypuszczą będzie to na pewno kolejny powód dla operatorów, aby zastanowić się czy Polacy na pewno są już gotowi aby płacić 40zł przed galą i 49zł w jej dniu za tego typu widowisko.

KSW only on Pay Per View

O tym, że najlepsza polska organizacja MMA nosi się z zamiarem udostępnienia swojego produktu w systemie Pay Per View słyszeliśmy już ponad rok temu. I mimo, że były to bliżej niesprecyzowane plany, bo nieznana była ani cena ani rozpiska, to już wtedy znaczna część fanów krytykowała jej właścicieli. Teraz gdy jeden i drugi czynnik nie jest już niewiadomą, a do KSW 20 zostało 5 dni wrzawa w internecie jest jeszcze większa. Fani wytykają słabą rozpiskę i wysoką cenę. Mało kto chce płacić dodatkowe 30zł, argumentując tym, że do tej pory lepsze gale (jak choćby KSW 15) były za darmo.

Z jednej strony promotorzy KSW przekonują nas, że PPV jest nieuniknione dla rozwoju sportu, z drugiej jednak wiemy, że dochód trafi pośrednio (część bierze Polsat i inni operatorzy) do ich kieszeni. Zawodnicy nie mają udziału w przychodach, tak jak ma to miejsce w UFC. I o ile jest to zrozumiałe w przypadku pierwszej gali transmitowanej w PPV o tyle, gdy polityka się nie zmieni, w przyszłości będzie to sytuacja nie do końca komfortowa dla głównych aktorów widowiska. Powód jest prosty. Część pensji zawodników pochodzi od sponsorów, którzy wiedząc, że ich logo/produkt zobaczy 3-4 miliony widzów, są w stanie zainwestować w ten rodzaj reklamy. Sytuacja zmienia się diametralnie, jeśli widownia z wysokiego pułapu spada na, przyjmijmy optymistycznie, 100 tyś.

Nadchodzący weekend może nam odpowiedzieć na dwa pytania. Po 1 jak stoi marka KSW i całe środowisko fanów MMA, oraz jak będzie wyglądała przyszłość PPV w Polsce. Bo jeśli po słabym wyniku gali bokserskiej i meczach reprezentacji również KSW na tym polu odniesie porażkę, nadawcy mogą w przyszłości nie być już tak chętni do sięgania do kieszeni telewidzów. Może się również okazać, że słaby wynik pogrzebie plany właścicieli KSW na zorganizowanie 6, zamiast 4, gal w przyszłym roku co dla fanów byłoby oczywiście ogromną stratą.

Płacić czy nie?

Z jednej strony mamy rozwój naszego ukochanego sportu, potencjalnie większą ilość gal, być może większe pieniądze dla zawodników i wyższy poziom sportowy. Z drugiej jednak zdroworozsądkowe “sknerstwo” podpowiadające nam, że 30zł “za Pudziana i Różala” to stanowczo za dużo. Z jednej strony zapowiedzi, że PPV jest nieuniknione czy nam się to podoba czy nie, z drugiej słabe wyniki sprzedaży innych imprez. Jak to wyjdzie ostatecznie? Przekonamy się już w ten weekend, gdy jedni z nas zasiądą przed telewizorami z telefonem w ręku i przygotowanym smsem do wysłania, a inni przed monitorami komputerów z wpisanym “ksw 20 live stream” w wyszukiwarkę google. Którą opcję wybieracie? Płacicie, czy nie?