Kto następny dla Krzysztofa Jotko? Analiza potencjalnych rywali dla Polaka

Krzysztof Jotko zwyciężył już drugą walkę z rzędu w UFC oraz trzecią odkąd dołączył do największej na świecie organizacji MMA. Gdyby nie niefortunne wpakowanie się w duszenie gilotynowe z Magnusem Cedenbladem, być może dziś dobijałby się w okolice TOP 15 oficjalnego rankingu UFC. Co zatem czeka teraz naszego rodaka? Możliwości jest mnóstwo, przeanalizujmy je więc po kolei.

Waga średnia w UFC jest dość mocno obsadzona. I nawet nie chodzi tu o zawodników będących w stanie zagrozić mistrzowi (bo to jedynie na chwilę obecną mogą zrobić tylko Rockhold, Souza oraz Romero, którzy są następni w kolejce do walki o pas), ale dywizja ta posiada bardzo silną reprezentację stale okupującą miejsca od 1 do 10. Są to nazwiska już mocno zakorzenione w świadomości fanów z USA. Belfort, Machida, Kennedy, Bisping, Mousasi czy nawet Hall. Matchmaking w UFC nie opiera się wyłącznie na bilansach, ale także na rozpoznawalności. Przykładem tego jest choćby odwołanie walki Jana Błachowicza z Anthonym Johnsonem na rzecz Jimiego Manuwy. Tak samo po początkowym zestawieniu z Uriahem Hallem, UFC już do tego zestawienia z Krzysztofem nie wróciło, choć śmiało mogłoby je zrobić w Stanach Zjednoczonych.

Organizacja Dany White’a też – powiedzmy sobie szczerze – nie za bardzo wie co robić z Polakami. W USA (oprócz Joanny Jędrzejczyk) nikt nie jest jeszcze znany, więc nasi zawodnicy rzucani są po europejskich galach czy ogólnie tych poza granicami Stanów. Krzysztof Jotko ani razu nie walczył jeszcze w USA, Jan Błachowicz tylko raz na trzy boje, a Piotr Hallmann również tylko raz miał szansę w USA na aż sześć pojedynków! Dodatkowo należy oczekiwać, że Krzysztof następny bój stoczy za 4 do 5 miesięcy (tak zresztą do tej pory walczył – pomijając ostatnią roczną przerwę spowodowaną ciągłym wypadaniem rywali). Zatem ponownie w oktagonie możemy się spodziewać go w lutym/marcu i zapewne na jakiejś europejskiej gali.

Na chwilę obecną dywizja średnia ma zakontraktowanych 53 zawodników. Faktem jest też to, że Krzysztof nie pokonał jeszcze nikogo znanego czy wysoko notowanego. Zatem należy się spodziewać, że jego przyszli rywale będą na podobnym jak on pułapie jednego/dwóch/trzech zwycięstw po porażce (albo po zakontraktowaniu!) w organizacji. Zawodników z taką ilością walk jest sporo. Wymieńmy ich:

Antonio Carlos Junior – 1 walka
Brad Scott – 1 walka
Daniel Sarafian – 1 walka
Marcelo Guimaraes – 1 walka
Joe Riggs – 1 walka
Kevin Casey – 1 walka
Jake Collier – 1 walka
Trvor Smith – 1 walka

Thiago Santos – 2 walki
Vitor Miranda – 2 walki

Rafael Natal – 3 walki
Josh Samman – 3 walki
Elias Theodorou – 3 walki

Magnusa Cedenblada nie liczymy w tym zestawieniu, bowiem o ile Krzysztof zabiega bardzo o rewanż, tak UFC na tym poziomie rywalizacji rewanżów nie zestawia. Organizacja nie ma bowiem w tym żadnego interesu. Na dodatek Jotko przegrał w normalny sposób – przez poddanie. Nie zaistniała tu kontrowersja oraz nie było błędu proceduralnego. Zatem rewanż z Magnusem można z miejsca skreślić. Podsumujmy zatem potencjalnych rywali z jedną wygraną walką:

Z Marcelo Guimaraesem nie wiadomo co się dzieje. Zawodnik ten nie walczył od zeszłego roku i słuch po nim zaginął. Antonio Carlos Junior został zestawiony z Kevinem Caseyem. Obaj po wygranej mogą śmiało startować do Krzysztofa. Brad Scott ostatni raz walczył w maju tego roku i zawodnik ten w mediach społecznościowych zdradza, że dostał już walkę, ale musi poczekać z ogłoszeniem jej. Jego ewentualna wygrana z kimkolwiek kogo mu dadzą, będzie dobrą podwaliną pod przyszły bój z Krzyśkiem. Daniel Sarafian miał walczyć w czerwcu, ale kontuzja zmusiła go do odwołania walki. Brazylijczyk powinien ją wyleczyć gdzieś tak na początku nowego roku, akurat na walkę z Polakiem. Joe Riggs jest ciekawym wyborem – choć nie walczył od sierpnia, UFC mogłoby go spokojnie zestawić z naszym zawodnikiem – jeśli byłby skłonny poczekać jeszcze kilka miesięcy. To samo odnosi się do Trevora Smitha. Jake Collier po wygranej z Dongi Yangiem (walka na 28 listopada) miałby tyle samo zwycięstw co Jotko, co dla UFC byłoby już wystarczającym powodem by zestawić tę dwójkę.

Josh Samman ma walkę w grudniu z Tamdanem McCrorym. Jeśli wygra to będzie miał cztery zwycięstwa z rzędu, tym samym jego potencjalny bój z Krzysztofem się raczej oddali. Z kolei Tamdan jeśli zwycięży to stanie się realną opcją. McCory miałby wtedy jedną wygraną w UFC (po powrocie do organizacji) i zwycięstwo nad mocnym Sammanem zminimalizowałoby tę różnicę jednej walki między nim a Krzysztofem.

Elias Theodorou z kolei już teraz jest na etapie rywali, którzy są mniej więcej w okolicach Jotki. Jednak pojawia się tu ten sam problem co z Sammanem. Elias został już zestawiony na grudzień z Thiago Santosem. Jeśli wygra, będzie miał “teoretycznie” za dużo wygranych, ale jeśli przegra, to Santos może być tym, który zmierzy się z naszym rodakiem w 2016 roku. Dałem wyrażenie “teoretyczny” w cudzysłowie, gdyż matchmakerzy UFC czasami zestawiali rywali z podobną różnicą wygranych walk. Joe Silva i Sean Shelby mogliby zestawić nawet przegranego Eliasa z Krzyśkiem, ale organizacja raczej stara się unikać tego typu konfrontacji zawodnika po przegranej z tym wspinającym się po drabince rankingów.

Rafael Natal pokonywał w swej karierze wyżej notowanych od Jotki rywali (w tym Uriaha Halla), więc danie mu walki z naszym zawodnikiem jest prawdopodobne, ale szansa na to nie jest zbyt duża. Za to bardzo ciekawie przedstawia się sprawa z Hallem. W zeszły weekend przegrał on z Robertem Whittakerem. Być może to jest szansa na to by w końcu zestawić z nim Polaka? Hall jest już dosyć znany w Stanach, zatem UFC nie zrezygnuje z niego tak szybko. Jeśli Krzysztof nadal będzie dążył do tego boju, nawet po dwóch zwycięstwach, mógłby dostać Halla po porażce. Dzisiejszym matchamakingu często opiera się bardziej na promocji wydarzenia niż na sportowym aspekcie. Jeśli więc Krzyśkowi zależy na pojedynku z Uriahem, to powinien wydzwaniać teraz do Joego Silvy i proponować ten bój. UFC mogłoby to też potraktować jako okazję do poprawy bilansu Halla z racji niskiej (jeszcze) pozycji Jotki w organizacji.

jotko

Warto na koniec odnotować Chrisa Camozziego. Zawodnik ten ma już 14 walk w UFC, ale spokojnie mógłby zostać zestawiony jeszcze z Krzyśkiem. Na dodatek ma jedno zwycięstwo po porażce po ponownym dołączeniu do UFC. Zatem znowu startuje z tej najniższej pozycji (nawet jeśli dwie walki temu toczył bój z kimś takim jak Ronaldo Suoza).

Zatem najbardziej prawdopodobne opcje to:
– Wygrany pojedynku Antonio Carlos Junior vs. Kevin Casey (Junior mógłby walczyć z Krzyśkiem w marcu na UFC 197 w Rio de Janeiro)
Vitor Miranda (Jeśli poczeka to również Rio jest realne)
Jake Collier po wygranej z Dongi Yangiem
Joe Riggs i Trevor Smith (jeśli do wiosny nie zostaną z nikim zestawieni)
Brad Scott (Na UFC Fight Night w lutym w Londynie)
Chris Camozzi (bo czemu nie)

Reszta wyżej wymienionych zawodników jest również realna (przynajmniej ci, którzy wygrają swoje najbliższe boje), ale już nieco mniej prawdopodobna. Tak jak napisałem wyżej, pierwszeństwo tu mają raczej Brazylijczycy oraz Anglicy, Amerykanie obcokrajowców na tym pułapie, dostają raczej na galach na obczyźnie. Jest też szansa na to, że UFC będzie chciało oszczędzić Krzysztofa na galę, która planowana jest w Polsce na wiosnę (?). A to zmienia całkowicie parametry analizy. Nie mniej gdy wypłyną nowe fakty, weźmiemy je pod uwagę i zrobimy stosowną aktualizację. Kogo spotka zaszczyt stoczenia pojedynku z Krzyśkiem? Przekonamy się o tym pewnie na początku nowego roku!